Czuję się jakbym miała rozdwojenie jaźni. Nie wiem czy jestem na coś chora, czy to kwestia 'nie-wiem-czego-chcę-więc-podejmuję-głupie-decyzje-życiowe'.


Nie potrafię nawiązać NORMALNYCH relacji z mężczyznami. W ogóle ze wszystkimi. Staram się jak mogę, ale moja chora psychika robi swoje. Czuję się, jakbym była spychana na bok i jakaś inna Kamila przejmowała władzę nad moim zachowaniem.
Mózg dzieli mi się na pół i jedna połowa obserwuje to co robi druga. Ta 'normalniejsza' połowa potrafi nawet czynić uwagi podczas tego co robię, a nie do końca bym chciała.

'mniej-normalna' połowa zwykle odpowiada, że mało ją obchodzi co myślę na ten temat.
i robi dalej swoje.

Jak poczyni co zaplanowała, wracam 'ja-normalna'

chociaż nie wiem czy można rozgraniczyć moją jaźń na 'ja-normalną' i 'ja-nienormalną'.
Name:

Komentarze:

24.07.2010, 02:08 :: 85.198.201.95
dlaczemu
ej ziomus my jestesmy zbyt prosci
czasem smutni, zazwyczaj radosni
my potrzebujemy 3 reczy
zeby sie odezwac do cipety
zeby poplakac kiedy jest zle
i zeby w lozku poczuc jazz

to jest prostsze niz pierwsza pedalowa
wiec nie narzekaj kiedy znow z nim sie kladziesz do lozka!

i wiesz, jak pierdol te dwie jaznie
niech sie zaprzyjaznia wlasnie
zamiest ze jedna drugiej robi sceny
niech sie bawia, nie pytajac na barze o ceny
nie tanich drinkow
a niech sie bawia bez liku!
aha

(przeslij mi rachunek)

13.07.2010, 21:44 :: 85.219.184.149
samfisher
faceci to prosty naród, ogarniesz - jak nie teraz to później, przyjdzie z czasem. Nic na siłę.